Zaczynam od przygotowania tkaniny i warsztatu pracy.
Poświęcam chwilę na ten etap,
żeby uniknąć przykrych niespodzianek w późniejszym czasie.
Przy szyciu bawełny pamiętam o dekatyzacji
- prasuję z parowaniem (to chyba najszybszy sposób).
 |
Warsztat pracy i dekatyzacja bawełnianej tkaniny. |
Zawsze staram się wyrównać brzeg tkaniny.
Brak mi jeszcze wprawy, aby najpierw szyć, a dopiero później ucinać zbędne fragmenty.
Jeśli jest falka wybieram sposób przez wyciąganie nitki,
a jeśli skos, to nacinam dłuższy brzeg i rozrywam (podpatrzyłam u krawcowej).
 |
Wyrównanie tkaniny poprzez wyciąganie jednej z brzegowych nitek. | |
|
 |
Cięcie w wyznaczonym przez nitkę miejscu. |
Nie wyważam otwartych drzwi.
Biorę gotową poszewkę o pożądanych wymiarach i starannie ją mierzę.
 |
Mierzenie szerokości poszewki. |
 |
Mierzenie długości poszewki i zakładki. |
Przed szyciem nawlekam szpulkę do bębenka.
Bardzo to lubię,
bo w dzieciństwie mama pozwalała mi nawlekać szpulki, gdy coś szyła.
 |
Nawlekanie szpulki do bębenka. |
Zaczynam od brzegów wlotu (miejsca, przez które będę wkładać poduszkę do poszewki).
Dorze zaprasowanych nie muszę fastrygować, ani szpilkować, tylko od razu przeszywam.
Brzeg fabryczny z informacjami o tkaninie zawijam tylko raz, aby mieć do nich dostęp.
 |
Zawijanie, zaprasowywanie. |
 |
Ponowne zawijanie. |
 |
Brzeg fabryczny z informacjami o tkaninie. |
Układam odpowiednio zakładkę. Posiłkując się poszewką wzorcową (szkoda by było zaszyć wlot). Czas na fastrygę lub szpilkowanie dłuższych brzegów.
Ja wybieram szpilki, ponieważ jest szybciej i nie trzeba wypruwać fastrygi.
 |
Mierzenie i szpilkowanie. |
FINALNE SZYCIE :)
Dłuższe brzegi zabezpieczam zygzakiem, a następnie tuż przy nim szyję ściegiem prostym.
 |
Zabezpieczanie i zszywanie brzegów. |
Wywlekam i oblekam - czysta radość :)
 |
Gotowe! |
Za nienaganną współpracę i udział sesji zdjęciowej dziękuję:
Maszynie do szycia,
żelazku i desce do prasowania,
metrowi, szpilkom oraz biedronce,
tkaninie, nitce i nożyczkom,
wzorcowej poszewce,
krzesłu i stołowi
oraz aparatowi fotograficznemu.
Pragnę również podziękować synkowi, który spał i dzięki Bogu nie "pomagał".